Białokosz 2026 – trzy dni, w których czas mierzyło się rozdaniami
Do Białokosza wracamy jak do dobrego znajomego – niby wiemy, czego się spodziewać, a i tak za każdym razem jest trochę inaczej.
Zaczęliśmy od razu z przytupem – piątkowy PROLOG tylko udawał rozgrzewkę. Szybko okazało się, że nikt tu nie przyjechał „na lekko pograć”. Po warsztatach weszliśmy w tryb NO TO GRAMY! – i nazwa turnieju była wyjątkowo trafiona.
Sobota? To już był brydżowy maraton z elementami życia towarzyskiego. Rano skupienie na warsztatach, potem turnieje, które naprawdę zwiększały szanse – choć nie zawsze na wygraną 😉 – a wieczorem klasyczna SOBOTNIA NOC, czyli granie na zmęczeniu, emocjach i ambicji.
Prawdziwa integracja działa się wieczorami – a właściwie nocami.
Raz spotykaliśmy się przy ognisku, innym razem zostawaliśmy w sali gry, gdzie rozmowy i śmiech mieszały się z analizą rozdań. Byli też tacy, którzy wybierali bardziej kameralną wersję – małe grupki w pokojach, spokojniejsze tempo i dłuższe rozmowy.
Każdy znalazł swoją przestrzeń – i właśnie to buduje klimat tego wyjazdu.
Niedziela była zaskakująco… spokojna. Może zmęczenie, a może koncentracja przed ostatnim rozdaniem. Turniej NIEDZIELNY zamknął całość w dobrym stylu – bez odpuszczania, ale już z lekkim niedosytem, że to koniec.
W części szkoleniowej postawiliśmy nie tylko na brydża „przy stole”. Jednym z elementów był warsztat sędziowski pod hasłem: „nie taki sędzia straszny” – o tym, kiedy i po co wzywać sędziego, jakie sytuacje najczęściej wymagają jego interwencji i jak wygląda to w praktyce. Temat, który dla wielu okazał się zaskakująco przydatny (i trochę odczarowujący).
W piątek i sobotę pracowaliśmy też w formie stacji rozgrywkowych – zadania, zagadki, konkretne sytuacje do rozwiązania. Było myślenie, były dyskusje i – jak to zwykle bywa – kilka momentów, w których ktoś mówił: „no dobra, to było oczywiste… dopiero teraz”.
W międzyczasie:
– były zagadki, momenty olśnienia i klasyczne „czemu ja tego nie widziałem?”
– testowaliśmy nie tylko wiedzę, ale też cierpliwość partnera 😉.
I jeszcze jedno: tempo było mocne (6 turniejów + 3 warsztaty), ale nikt nie szukał wymówek. Frekwencja przy stołach mówi wszystko.
A kto najlepiej odnalazł się w tym trzydniowym brydżowym maratonie?
Najlepsi okazali się:
🥇 1 miejsce – Kasia i Przemek Cienciała
🥈 2 miejsce – Marta Podralska i Teresa Dutkiewicz
🥉 3 miejsce – Adam Karpiński i Tomasz Bąk

Gratulacje dla zwycięzców – i dla wszystkich, którzy dotrwali do końca w takiej formie!
Na koniec – wyniki długiej fali i poszczególnych turniejów znajdziecie tutaj:
👉 https://brydz.pl/wyniki/260419BDF/
Dziękujemy wszystkim za obecnosć, energię i to, że znowu stworzyliśmy coś więcej niż tylko wyjazd szkoleniowy.
Bo prawda jest prosta:
to nie był obóz brydżowy.
To było trzydniowe życie brydżem. ♠️♥️♦️♣️




